W kalendarzu grudzień, w kościołach chrześcijańskich adwent. Myślimy już o śniegu, planujemy święta, ale w przyrodzie wciąż trwa jesień.

W weekend wybrałam się do lasu na pożegnanie pani jesieni. Było pięknie. Na ziemi i drzewach pierwszy przymrozek, zza chmur nieśmiało wychodziło słońce, a góry wokół spowiła lekka mgła. Miałam jasno obrany cel: uzbierać szyszki na świąteczne dekoracje. Przygarnęłam tylko dwie, za to możliwość przebywania wśród natury to mój żywioł :). Widoki gór i zapach lasu (jak ja kocham ten zapach!) są dla mnie bezcenne…

 

 

 

 

 

 

 

 

Po drodze znalazłam kilka gałęzi świerku i jałowca. W domu szybko znalazłam dla nich miejsce. Chciałam uchwycić zapach lasu na dłużej – tak w szklarence powstał  minilasek. Świeczki wyglądają ładnie, ale przy gałązkach istnieje zbyt duże ryzyko samozapalenia, więc by rozświetlić dekoracje muszę poszukać ledowych lampek.

Cisza, wicherek, szum strumyka, śpiew ptaków. Czy istnieje na świecie równie wspaniałe miejsce? Marzę by zamieszkać przy samym lesie!
W tym roku stanę na rzęsach by przytachać do domu na święta żywą choinkę. Jestem zaopatrzona już w gałęzie, zielone woski zapachowe, ale jej prawdziwego zapachu nic nie jest w stanie mi zastąpić…. ♥

Podziel się

Facebook
Google+
http://aldonaszczygiel.pl/2014/12/niosac-zapach-lasu">
Twitter