Czasem myślę, że jesień mogłaby trwać cały rok… Moja ukochana pora roku dobiega końca. Tyle się działo, tyle udało, zrobiło, pomyślało… a i kolejna cyferka na torcie przybyła.
Co prawda, pisząc tego posta słucham już: Soft Music for Christmas Scenery 😉 ale cieszę się, że jesienna nostalgia jeszcze mi towarzyszy.

Popołudnia poświęcam czas mojej najdroższej. Zorganizowałam dla niej pierwsze w życiu Minihalloween (łącząc z nauką angielskiego) wycinałyśmy dynki, paliłyśmy świeczki, by na drugi dzień mogła układać znicze na grobach najbliższych i słuchać opowieści o naszych zmarłych.

W kuchni prawdziwe festiwale wypieków. W zasadzie cały pokój kilka razy pełen był mąki i zapachu korzennych ciasteczek. Już w październiku piekłyśmy pierwsze pierniczki. 🙂
Odkrywałyśmy wiele nowych, jesiennych smaków: frytki z dyni, batatów, miodzik z czarną porzeczką i syrop z pędów sosny. Truskawki mrożone łączyłam z czarną herbatą, syropem z białego bzu i płatkami róży. Pyszności i relaks na chłodne, a jakże przytulne teraz wieczory.
Przepadłyśmy też w smaku naleśnika „Dutch Baby” z przepisu @MakeLifesasier szalenie inspirującej Kasi.

Mieszałyśmy jeszcze herbatki ziołowe: lipę, szałwię z hibiskusem i malinkami, wszystko co zalecane jest w okresie zmniejszonej odporności.
Czekoladę własnej roboty z kakao łączyłyśmy z owocami: pomarańczą lub ugniecioną śliwką. Polecam, palce lizać 😉 Naszych kulinarnych testów nie było końca. Mój prawdziwy hit, który teraz będę serwować znajomym to kakao z kardamonem. Znów zamarzyła mi się własna Czekoladziarnia.

Jesień jest cudowna! Zawsze staram się jak najwięcej czasu spędzać na świeżym powietrzu. Od roku znów mam pieska (choć zdarzyło się pytanie: czy to prosiaczek), co dodatkowo mobilizuje do spacerów już świtu. Z córeczką przynosiłyśmy całe plecaczki liści, tworząc domek dla misia i budując w domu z szyszek i kasztanów leśne terytorium. Zabawy z dziećmi są czarodziejskie. Uwielbiam je. Kocham być mamą i przyjaciółką innych dzieci!

Spacery śladami jesieni często kończyły się w kałuży, gdzie pozwalam zawsze mojemu dziecku skakać do woli, bo…. Kiedy jak nie teraz?
Prawdziwą inspiracją do zmian także w otoczeniu był dla mnie film Prawdziwa historia Marii Montessori. Dziś wydaje mi się,że pamiętam każdy jego szczegół. Sama jestem pedagogiem i metody słynnej dr fascynują mnie od lat… Dużo, czytam i oglądam, a przede wszystkim sama wdrażam. Kto nie zna, a zainteresowany jest rozwojem dziecka, koniecznie odsyłam do mądrych książek.
O tej porze roku stawiam też zawsze na porządki. Udało mi się pozbyć wielu niepotrzebnych, kłębiących tylko kurz przedmiotów. Mniej, znaczy lepiej.
Obrazy z liści wiszą, mały remont mieszkania ogarnięty. Czas wnosić… choinkę 😉

Sesyjnie poznałam kolejne dziewczynki, wpadłam na nowe pomysły i zrealizowałam, to o czym marzyłam od dawna: sesję moich kochanych Skrzatów. Pokażę więcej, bliżej świąt, bowiem odzew na nią mam od Was tak duży, że prawie codziennie się wzruszam!

Czy dla Was też jesień jest magiczna? Jak spędziliście ten czas? Jeśli piszecie blogi, koniecznie zostawcie do siebie namiar, chętnie poczytam i zobaczę 🙂 ♥

Podziel się

Facebook
Instagram