Są pomysły, które przychodzą mi do głowy nieoczekiwanie w trakcie sesji. Jak mawiał Pablo Picasso, Inspiracja istnieje, ale musi zastać Cię przy pracy. W pełni się z tym zgadzam. Jeśli chcemy stworzyć coś unikalnego, stratą czasu jest tylko rozmyślanie, warto zacząć robić cokolwiek, a natchnienie powinno nadejść samo :).

W plener spakowałam niezwykłe przedmioty: ręcznie wykonany świecznik od Reni Hand made by white house, stuletnie lustro od zaprzyjaźnionej Ani z Galerii Sztuki, garść świeczek i sukienkę od przybranej kuzynki Moni :). Nawiasem mówiąc, wspaniale mieć tyle dobrych dusz wokół siebie! Wiedziałam, że z tych przedmiotów coś się wyczaruje!

Pomysł przyszedł nagle, gdy tylko zobaczyłam ścięte drzewo przy brzegu stawu. Wiedziałam od razu, że tu za chwilę narodzi się nowa historia…. Historia opowiedziana kadrami. Jeden moment uchwyciłam serią zdjęć, w najbardziej kreatywny, jaki umiałam sposób. Każde ujęcie jest tak naprawdę całkiem inne, a jednak wspólnie zestawione stworzyły całość.

Z Emilią spotkałam się w plenerze już po raz drugi. Przepiękna dziewczynka jest zawsze maksymalnie skupiona na sesji, dzięki temu możecie oglądać owoce naszej pracy. Koniec października nastraja nas zawsze nostalgicznie, dlatego myślę, że trafiłyśmy z tematem, który już sami wedle uznania zinterpretujecie…. ♥

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podziel się

Facebook
Google+
http://aldonaszczygiel.pl/2018/10/tryptyk-nostalgiczny">
Twitter