Nie ma chyba w życiu czegoś takiego jak odpowiedni moment. Albo działasz – teraz – nie później – albo siedzisz i nadal czekasz na odpowiedni moment, który oczywiście nie nadchodzi. 

Dyscyplina to cecha, którą codziennie w sobie pielęgnuje. Z różnym skutkiem, ale gnam do przodu. Bądź cierpliwy. Nie odkładaj na inny dzień, zrób cokolwiek, ale coś co przybliży Cię do założonego celu.
Na forum dotyczącym znanej diety często czytam te same pytanie: od czego zacząć? Następnie wymówki: dzisiaj nie, bo brakuje produktów, dzisiaj nie, bo do późna pracuję, dzisiaj nie, bo idę na urlop, dzisiaj nie, bo… I tak wkoło.

Są osoby, które zapisują się tylko na różne strony, grupy, typu schudnij szybko, zdrowo żyj itp. i na zapisaniu, ewentualnie zadaniu pytań kończą swoje ćwiczenia i diety. Sama przynależność do jakieś grupy ma nas mobilizować. Ile rzeczywiście osób mobilizuje?
Postanowiłam zapytać ośmiu koleżanek, które też figurują jako członkowie tej społeczności. Żadna nie spróbowała tej diety, jedna wiedziała mniej więcej o co w niej chodzi, aż trzy zdziwiły się, co to za grupa, reszta oczywiście potwierdziła tezę: kiedyś zacznę. Grunt to się zapisać, reszta sama się zrobi tak? 🙂


Krok po kroku.
Tak jak pod daną dietę. Znajdź miejsce, zapisz się, zdobądź wiedzę, poczytaj książki, popytaj, zrób zakupy, ale przede wszystkim zacznij. Cokolwiek planujesz zacząć! 🙂
Na początku nigdy nie jest idealnie, ale ważne, że już jest ten pierwszy krok do przodu, a nie stanie (kto wygodniejszy siedzenie) w miejscu.

Timothy Ferriss, amerykański przedsiębiorca, autor znanych poradników – (jeden jest do mnie w drodze, w końcu muszę mieć teraz, nie później) – powiedział kiedyś słowa, które lubię sobie powtórzyć, zatem i Wam je przytoczę:
„Kiedyś to choroba, które każe nam zabrać wszystkie nasze marzenia do grobu”.

Tak też się stanie, gdy wszystko będziemy odkładać na inny czas. Od stycznia po raz pierwszy zaczęłam prowadzić plener. Czasem jeszcze mi się zakurzy, ale szybko do niego wracam. Cele do osiągnięcia wymierzam sobie na miesiąc, na tydzień i codziennie.

Gdy skrupulatnie pilnuje rzeczywiście udaje mi się sporo z nich odhaczyć, gdy tylko odłożę na niższą półkę i zajmę się niby innymi ważnymi sprawami od razu pojawiają się pustki. Co mnie mobilizuje i co polecam Wam ?


Podsumowania miesiąca.
Gdy podsumowałam sobie marzec i kwiecień i naprawdę dokładnie przyjrzałam się temu, co nauczyłam się nowego, co kupiłam, co przeszłam, co zdobyłam, z kim się spotkałam, co znalazłam, co odkryłam, co wdrożyłam w życie – poczułam się zadowolona. Wierzcie – to dodaje siły. Dni jednak nie przelatują jak niezapisane kartki. Coś naprawę się dzieje! Nie zawsze pozytywnie przecież, ale wszystko służy jakieś nauce. Z każdego wydarzenia staram się wyciągać naukę.
Przyznaje bez bicia. Na maj nie rozpisałam planów i dopiero od połowy miesiąca zapisałam je na drugą połówkę. Teraz trwa gonitwa. Trzeba nadrobić stracony z pozoru czas.

Rozłożenie na mniejsze kawałki.
Zadania zawsze można podzielić. Jedno na kilka mniejszych. Jeśli za dużo nakładasz sobie na głowę, pomyśl, czy nie da się czegoś podzielić z inną osobą. Co ważne, na każde zadanie zaplanuj odpowiednią ilość czasu. Czasem ciężko oszacować ile zajmie nam dana kwestia, dlatego tego unikam, ale określam czas, w jakim chciałabym skończyć.

Bieżąca kontrola.
By szybko się nie rozczarować zalecam kontrolę na bieżąco. Wiecie jak tak to zrobiłam? Przez ostatnie pięć dni skrupulatnie zapisywałam, co robiłam w poszczególnych godzinach, poczynając od godziny, kiedy się obudziłam. I tak znalazło się na liście wszystko, poczynając od śniadania, zabawy z dzieckiem, po odpisywanie na maile czy wiadomości na Facebooku. Szybko można zauważyć wówczas odstępstwa od założonego celu.

Dzień mija szybko, gdy sprawdzisz ile zrobiłaś w ciągu ostatnich trzech godzin może okazać się, że nie odpisywałaś wcale na maile a oglądałaś zdjęcia z wesela koleżanki. Mimo cały czas otwartej poczty :).

Jeżeli zastosujecie w swoich kalendarzach, planerach, czy najwyzklejszych notatnikach powyższe zasady szybko powinniście zauważyć rezultaty. Koniecznie dajcie znać, jak Wy planujecie swój czas pracy lub po prostu obowiązków domowych. A może działacie tylko spontanicznie? Ucieszę się, jeśli komuś z Was taka ideologia spodoba się i wdroży ją u siebie.

Wierzę, że dzięki podanym regułom uda się i Wam korzystniej zapanować na porządkiem dnia. Zatem, działamy Teraz, nie później! Powodzenia ♥

Podziel się

Facebook
Google+
http://aldonaszczygiel.pl/2018/05/teraz-nie-pozniej-jak-pomoc-sobie">
Twitter